codzienność,

Czy Szwajcaria jest dobra dla meteopatów i reumatyków?

13:21:00 aleqs 2 Comments


Jestem tu pewnie zbyt krótko żeby ekspercko się w tym temacie wypowiedzieć, ale obserwując siebie i słuchając ludzi mogę już przedstawić pierwszą opinię.

Moja meteopatia polega na huśtawkach nastrojów lub bólach głowy, senności. W Polsce przede wszystkim nastroje i senność i to głównie w reakcji na dynamiczną zmianę ciśnienia, co w Polsce dzieje się aż absurdalnie często. Polska klimatycznie mi nie odpowiada.

Mój reumatyzm za to, wykryty w latach nastoletnich w instytucie reumatologii, jest dość łagodny. Nie znam niestety jego szczegółów, bo obraziłam się na owy instytut i nie stawiłam się po wyniki badań, ale pamiętam, że coś tam wykryli w zakresie patologii. Nie wykręca mi kości, a im jestem starsza tym rzadziej mam ataki. Chociaż mam też coraz więcej starych kontuzji, które lubią się odezwać. W najgorszym stanie jest mój kręgosłup (miałam epizod w którym nie mogłam chodzić i lata rehabilitacji), kostki (akrobatyka; lekarze stwierdzili, że po wielokrotnych skręceniach nie mam już torebek stawowych, więc jak nie uprawiam sportu, to nawet na prostej drodze "latają mi" stawy) oraz bark (naderwany więzozrost po absurdalnie pechowym upadku w szeregu gimnastycznym z konia). Mogę jeszcze tak wymieniać bez końca, ale nie o tym ten tekst.

Jestem też niskociśnieniowcem. Normalne ciśnienie u mnie to 100/110 na 70. Jak byłam przeziębiona doszłam nawet do 70/60 co podobno jest granicą przeżycia.

W Szwajcarii jest permanentnie wysokie ciśnienie, co w moim przypadku jest wybawieniem. Polecam niskociśnieniowcom. Za to o ile głowa do tej pory bolała mnie bardzo rzadko, to tu boli dość często i wielu Szwajcarów i osoby mieszkające tu na bóle głowy się skarży.

"Niestety", Szwajcaria nie jest krajem lekomanów, więc w przeciwieństwie do Polski, nie kupisz tu prochów na stacji benzynowej, ani w kiosku, TYLKO W APTECE. Więc lepiej zrobić sobie zapas na godzinę "W".

Pogoda. Prognozy można sobie wsadzić w kategorię "pobożnych życzeń", z założenia się nie sprawdza. Dość często tutaj pada, równie często po prostu przelotnie. Jak to w górach. Niemniej, mimo że warunki zmieniają się jak w kalejdoskopie, to "nie walą po krzyżu", przynajmniej mnie. Mimo tych zmian i częstych opadów, pewnie dzięki w miarę stałemu ciśnieniu, na co dzień czuję się bardzo dobrze, a w Polsce na co dzień czułam się raczej beznadziejnie.

Klimat jest bardzo łagodny. Temperatury są znacznie wyższe niż w Polsce, a powietrze łagodne i raczej "ciepłe". U nas "jak zawieje ze wschodu", to lepiej nie wychodzić z domu... W takiej atmosferze nawet jesienne deszcze nie przeszkadzają. Wiosna za to podobno jest bardzo deszczowa i wietrzna. Ale to dopiero przed nami. Tu w tym roku była wiosna jesienią. Lato nie jest upalne, a bardzo przyjemne, choć kapryśne.


Reumatyzm li się odzywa, niestety. Też chyba częściej niż w Polsce, ale łagodniej. Nie mam ataków, które mnie unieruchamiają, tylko raczej takie przemijające. Niemniej od ostatnich 2 dni boli mnie kręgosłup, co zainspirowało mnie do napisania tego tekstu, bo zobaczyłam już ośnieżone szczyty.

Parę dni temu lokalsi uprzedzili mnie, żeby patrzeć na góry. Jeśli na szczytach będzie śnieg, to znaczy, że niedługo będzie śnieżyć i u nas. Więc przynajmniej wiem, czemu tak boli, bo dopóki tych gór nie zobaczyłam, to nie wiedziałam co wpłynęło na ten ból. Czasami jak się przetrenuję, krzywo wyśpię, za dużo siedzę - też pobolewa, ale nie aż tak.

Jeśli chcecie przeczytać o nietypowych zjawiskach pogodowych, a typowych dla Szwajcarii, polecam zajrzeć tu:
http://www.blabliblu.pl/2016/02/25/czarny-pocalunek-i-inne-szwajcarskie-zjawiska-pogodowe/

A dla reumatyków polecę radę mojego najlepszego rehabilitanta - cudotwórcy i własne doświadczenie:
1. Termofor - przyłożyć na bolące miejsce aż do "poparzenia". Ciepło wydzielane przez termofor jest substytutem fali podczerwonej jak w lampach typu solux. Lepsze ukrwienie, rozluźnienie, niwelują ból, rozkurczają, rozluźniają, redukują stany zapalne. (u mnie prochy nie działają, żadne; maści... czasem...)
2. Gorąca kąpiel, a także jeśli macie dostęp: sauna, jacuzzi.
3. Nie rehabilitować ani nie ćwiczyć jeśli boli "w ch**", poczekać aż puści, bo można sobie zrobić krzywdę. Leżeć, leżeć, leżeć. Jeśli o kręgosłup chodzi - najlepiej na plecach z poduszką pod kolanami.
4. Yoga lub pilates - oczywiście o ile jesteście świadomi swojego ciała i czujecie, czego nie powinniście robić.

"Eventually everything goes away", cytując klasyka.

Podsumowując - samopoczucie mam tu zdecydowanie lepsze, mimo że to nie Seszele ;).

A jak Wy się czujecie?

2 komentarze:

  1. wszystko się zgadza...ciśnienie czasem potrafi zepsuć dzień a nawet kilka dni...z bólami reumatycznymi to samo...dodatkowo dochodzą pękająca skóra na palcach non stop bez względu na to jakich kosmetyków się używa-kwestia wody?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pęka skóra jak jest sucho... W zimie w mieszkaniu miałam średnio 23% wilgotności i pękała, a teraz latem średnio 65% i jestem "naoliwiona". Nie wiem jaka jest norma, ale mam wrażenie, że oba parametry są skrajne.

      Usuń

Aby zadbać o kulturę i merytorykę wypowiedzi oraz uniknąć spamu komentarze na tym blogu są moderowane. Bywam mocno zalatana, więc z góry przepraszam za opóźnienie w akceptacji bądź odrzuceniu komentarza.