ekologia,

Ptasia Romandia

18:51:00 aleqs 0 Comments

/pexels
Nie jestem ornitologiem, nie bijcie! Nawet nie wiem co to ja za zdjęcie wstawiłam poza tym, że jest to coś łownego i ładnego :).

Moja umiejętność rozróżnienia i nazwania ptaków jest przeciętnie mieszczańska. Niemniej jestem dobrym obserwatorem i wiele rzeczy mnie dziwi.

Na przykład to, że żurawie stoicko spacerują przy autostradzie, że co chwila widzę polujące coś łownego, a mój zaczarowany ogród ma co chwilę nowsze zastosowania dla rudzików, sikorek, kawek, wróbli i innych mniejszych ptasin, których nie umiem nazwać. Ostatnio na przykład woda skapująca z dachu z topiącego się śniegu posłużyła za ptasią myjnię... Normalnie korek był.

W Polsce ptakiem narodowym jest gołąb. Tu widuję je tak rzadko jak gile w Polsce.

Powiecie, no tak, uroki mieszkania na łonie natury, a w Polsce też mamy dużo rzadkich gatunków. Wystarczy pojechać na Warmię i Mazury, Kaszuby czy w Sudety i masz je "na talerzu". No nie do końca. Nie widziałam jeszcze Żurawi, Sokołów, Orłów i rudzików w jednym miejscu i czasie, prawie codziennie, w Piasecznie, a takiego porównania można użyć dla mojej miejscowości. Nie widziałam też zagrożonych gatunków radośnie skaczących między ludźmi, a Wisłą w Warszawie, a tak jest nad jeziorem Genewskim, w centrum miasta. Np. takie coś o nogach dinozaura i prawie bez skrzydeł:

/
U nas żeby podziwiać dziką naturę to trzeba udać się daleko od najbliższego dużego miasta. Tu natura koegzystuje z człowiekiem!

Poziom cywilizacyjny, ekologia i kultura robi swoje. 
60% energii ze źródeł odnawialnych, rygorystyczne prawo produkcji i odpadów i co chyba najważniejsze - nie niepokojenie zwierząt przez ludzi, nie "bawienie się" z nimi, dają ww. efekty.

0 komentarze:

Aby zadbać o kulturę i merytorykę wypowiedzi oraz uniknąć spamu komentarze na tym blogu są moderowane. Bywam mocno zalatana, więc z góry przepraszam za opóźnienie w akceptacji bądź odrzuceniu komentarza.