Pokazywanie postów oznaczonych etykietą covoiturage. Pokaż wszystkie posty

Etyka podróżowania z Blablacar na przykładzie od Ambasadora tej platformy

/ Zdjęcie autorstwa Andrea Piacquadio z Pexels

A co gdyby umarł Ci pasażer w trakcie trasy?

Ostatnio miałam bardzo nieprzyjemną podróż z pewnym pasażerem, co się nie zdarza, bo z reguły mam bardzo pozytywne doświadczenia z tą platformą. Wyjeździłam już status Ambasadora na Blablacar i chciałam się z Wami podzielić wnioskami z ostatniego przejazdu.

Artykuł ten dzieli się na dwie części. Na początku przedstawiam swoje przemyślenia i sugestie zasad do wdrożenia, a na samym końcu opisuję sytuację, która zainspirowała ten wpis.

Już wcześniej pokusiłam się o wpis w formie dekalogu zasad korzystania z Blablacar - KLIK. W tym artykule chciałabym rozszerzyć temat o ASPEKT ETYCZNY WSPÓŁDZIELENIA PRZEJAZDÓW.

Przypominam, że kierowcy oferujący przejazdy na tej, czy każdej innej platformie polegającej na umożliwianiu innym przejazdu tą samą trasą ("covoiturage", "carpooling") z zasady nie zarabiają na takich przejazdach. Ideą tej aktywności jest tak naprawdę sformalizowany "autostop". Skoro już jadę i mam miejsce, to mogę kogoś zabrać, a przy okazji mogą się troszkę zredukować koszty podróży.

Trasa Genewa-Monako w benzynie, opłatach za tunele i za autostrady kosztuje około 150 euro. Blablacar pozwala na maksymalną stawkę za pasażera - 20 euro. Nawet jak wezmę trzech, to ledwo dobijam do połowy kosztu.
Dlatego też jeśli muszę kogoś odebrać lub dowieźć (i nie jest to środek nocy), to nie zgadzam się na przejeżdżanie przez centrum miasta, objazdy, zmianę trasy itd. 10 minut zjazdu z trasy, to 20 minut wraz z powrotem na nią i kolejne 10-15 na szukanie parkingu, szukanie pasażera itd. Czyli w sumie może wyjść ponad pół godziny straty na trasie i ewentualnych dodatkowych kosztach. Nie robię tego zawodowo, nie zarabiam na tym, to tylko moja dobra wola, że w ogóle ogłaszam przejazdy i nie lubię pretensjonalnych osób. 

Po co korzystam z Blablacar, skoro często jest to "nic nie warte"? 
- aspekt ekologiczny - im więcej osób tym mniej negatywny wpływ na emisje i środowisko,
- aspekt społeczny - ktoś może oszczędzić jadąc ze mną, a czasami jest to bardziej dogodne połączenie niż komercyjne, a i tak i tak musi jakoś pokonać tę trasę (nie generuję potrzeb, które by nie istniały),
- aspekt towarzyski - bardzo często poznaję bardzo ciekawych i fajnych ludzi, z którymi przyjemnie jest spędzić czas albo nawet kontynuować znajomość.

Co może pójść nie tak?

Ponad ww. artykuł z dekalogiem, zabieranie osób bez zweryfikowanego profilu, bez zdjęcia, bez ocen zawsze jest jakimś ryzykiem, a już największym - umawianie się na przejazd poza oficjalnym systemem rezerwacyjnym. Takich sytuacji z reguły unikam. 

Tym razem wydarzył mi się wyjątkowo niefortunny przejazd, na przykładzie którego chciałabym Was uczulić na etykę korzystania z Blablacar:

1. Jeśli masz trudną sytuację i Twój przejazd jest konieczny ze względu na nią: porozmawiaj o niej szczerze i szczegółowo z kierowcą/pasażerem przed przejazdem.


NIEDOPUSZCZALNYM wg mnie jest obciążanie kierowcy Twoimi problemami. Osobiście ogłaszam moje przejazdy w większości przypadków jadąc NA URLOP. Niestosownym wg mnie jest, aby teraz osoba z ciężką sytuacją wywierała na mnie presję bądź odpowiedzialność za swoje problemy. Jeśli masz ważną, pilną sytuację albo Twój stan zdrowia może być wątpliwy w trakcie przejazdu - powinieneś skorzystać z komercyjnego przejazdu (autobus, pociąg, samolot), który musi spełniać pewne kryteria wg przepisów prawa dotyczących przewozu osób, który jest zobowiązany posiadać procedury w nagłych przypadkach i który daje Ci pewne gwarancje dotyczące trasy, czasu itd.

2. Raczej pisz niż dzwoń - rozróżniaj co jest pilne, a co nie i czy naprawdę to z czym dzwonisz dotyczy Twojego kierowcy/pasażera.


Czy jak rezerwujesz przejazd autobusem to wydzwaniasz do kierowcy prosząc go o to, żeby np. szybciej jechał albo zmienił trasę? Czy jak lecisz samolotem to dzwonisz do pilota, żeby zmienił lotnisko? Oczywiście, że magia blabla to także możliwość dogadania się co do przejazdu, ale nie WYMUSZANIA pewnych rozwiązań ani NĘKANIA kierowcy telefonicznie i zabierania mu czasu właśnie np. na urlopie. Jak będę miała czas - odpiszę. I tak codziennie sprawdzam wiadomości na Blabla, ale nie dzwoń do mnie 3 razy dziennie przez 4 dni o dowolnej porze dnia i nocy. Numer telefonu służy przede wszystkim do tego, żeby odnaleźć się w ustalonym miejscu, a nie do wszelkiej maści uzgodnień. Oczywiście, znajdą się też kierowcy, którzy wolą się porozumiewać telefonicznie, ale albo będzie o tym informacja w opisie przejazdu, albo Ci to zakomunikują, albo zadzwonią sami, albo przez dłużej niż 48h Ci nie odpiszą, albo zostanie Ci tylko kilka godzin do przejazdu i będziesz czuł się we mgle i będziesz musiał zadzwonić.

3. DO WSZYSTKICH, TAKŻE RODZIN OSÓB PODRÓŻUJĄCYCH Z BLABLACAR: uważaj na zdrowie, niezależnie czy jesteś pasażerem, rodziną pasażera czy kierowcą.


W trasie może się wydarzyć wszystko: ktoś może dostać zawału, udaru, wylewu, MOŻECIE NAWET SPOWODOWAĆ WYPADEK! Jeśli ktoś jedzie w trasie, nie dzwońcie ze wstrząsającymi informacjami jak np. że ktoś umarł! Albo kierowca tak się zestresuje że wjedzie w drzewo albo pasażer dostanie zawału i odpowiedzialność spadnie na kierowcę! W trakcie przejazdu cała komunikacja powinna dotyczyć wyłącznie tego, co dotyczy samego przejazdu. Pozostały chaos informacyjny zostawcie sobie na później. 

Co się wydarzyło, że pozwoliłam sobie na aż taki artykuł? 


Pewna osoba, z kilkoma nawet dobrymi komentarzami, w bardzo nachalny sposób chciała zarezerwować przejazd dla swojego brata. Nic nie wskazywało na to, że cokolwiek może się wydarzyć, więc zaakceptowałam ich prośbę. 

Od tego momentu miałam CONAJMNIEJ 3 telefony dziennie od niej, od jej męża, od jej kuzyna, od jej brata i wszystkich świętych aby doprecyzowywać przejazd i gadać niewiadomo o czym. Po głosie i tym właśnie ciągłym dzwonieniu oraz dziwnych pytaniach jakie zadawała (np. czy chcemy się spotkać przez przejazdem żeby się poznać...) stwierdziłam, że jest to po prostu starsza osoba i trzeba się uzbroić w cierpliwość. 

Okazało się że w tej całej nachalnej komunikacji i milionie niepotrzebnych nikomu informacji zapomnieli o najważniejszym: brat był przygłuchy i z lekką demencją, a także w tak zaawansowanym wieku, że bałam się go ze sobą zabrać! To nie były 2h przejazdu tylko prawie 7. Na oko, bałam się, że ten człowiek nie dojedzie! Ponadto, w moim doświadczeniu zawodowym osoby z jakimkolwiek stopniem niepełnosprawności powinny podróżować z wykwalifikowanym opiekunem, a nie przypadkowymi ludźmi z Blabla! 

Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to to, że osoba ta nie miała ze sobą wody, a na zewnątrz było ponad 30 stopni. Pytałam, proponowałam. Nie chciał wody, nie miał wody, nie pił i nie jadł całą drogę. Na przystankach nawet nie wychodził do łazienki. Z każdym kilometrem mój stres wzrastał wykładniczo z obawy, że w najlepszym przypadku dostanie udaru cieplnego albo zatoru nerek. 

Jechał z nami, bo jego córka trafiła do szpitala i chciał być przy niej. Od dłuższego czasu chorowała na raka i jej stan się pogorszył. Mieliśmy go dowieźć na lotnisko, a tam odebrałby go kolega i zabrał do domu/szpitala. Rodzinka na szczęście dzwoniła do pasażera co pół godziny żeby sprawdzić czy wszystko ok. Do nas niestety też dzwonili i pisali z trzech różnych numerów, ale jak prowadzę to nie odbieram. Co jakiś czas tylko meldowałam gdzie jesteśmy i ile nam zostało trasy i czasu, ponieważ pasażer był na tyle zdezorientowany, że nie potrafił im tego powiedzieć i wprowadzał ich w błąd. NIE MOŻE BYĆ TAK, że kierowca musi się komunikować z rodziną/znajomymi przez całą trasę, bo pasażer nie jest w stanie! 

W połowie drogi jednak rodzinka popełniła błąd swojego życia, za który mogli zapłacić podwójnym pogrzebem. Zadzwonili powiadomić pasażera, że córka właśnie umarła... Nie dość, że już jechałam z duszą na ramieniu, to teraz ryzyko, że coś się temu człowiekowi stanie wzrosło kilkukrotnie! JAK MOŻNA BYĆ TAK NIEODPOWIEDZIALNYM!! 

Od tego momentu oczywiście zaczęły się też pretensje, że jedziemy złą trasą, że jedziemy za wolno, że mamy zmienić miejsce dowozu pasażera (rozkaz, nie prośba), musieliśmy zmienić trasę o 40km, a także jej kierunek na przeciwny do naszego... Ok, nie musieliśmy, ale przecież nie zostawisz człowieka w takiej sytuacji w polu? Nie? Więc cała odpowiedzialność fizyczna i moralna została zrzucona na mnie jako kierowcę! 

Na szczęście dojechaliśmy, wykańczając zapas chusteczek w samochodzie na płaczącego pasażera. Rodzinka odwdzięczyła się dodatkową gotówką, która nie pokryłaby nawet połowy koszty taksówki z najbliższego lotniska do miejsca docelowego (a mają biznes w Monako) i powiem Wam tak - nawet jak by mi płacili w sztabkach złota, to ta cała sytuacja nie byłaby tego warta. Mogłabym to przypłacić własnym życiem i zdrowiem, pomijając że popsuli mi ten hiper krótki wypad, którego celem był odpoczynek i relaks... 

Oczywiście że mam w sobie sporo empatii i dobrego serca, za dużo, ale czy ktoś ma trochę empatii dla mnie? Jeśli masz jakkolwiek podobną sytuację do powyższej, BARDZO CIĘ PROSZĘ, skorzystaj z oficjalnych metod transportu. A jeśli Cię na nie nie stać - zapytaj kierowcę, czy on w ogóle zgadza się brać w czymś takim udział. 

Nie interesuje mnie gdzie pracujesz, co robisz w życiu i jak nazywa się Twój kot - możemy sobie o tym pogawędzić w trakcie przejazdu, a nie przed - interesuje mnie za to to, co może dotyczyć naszej wspólnej trasy: twój stan zdrowia, cel podróży, problemy które mogą na nią wpłynąć.


Jak, jako kierowca, mogę uniknąć takich sytuacji? Nie akceptować rezerwacji, w których ludziom podejrzanie "za bardzo zależy" na przejeździe ani takich, z którymi widzisz, że jest problem w komunikacji (za dużo, za mało, niezrozumiale).
Np. nie zaakceptowałam kiedyś osoby, która na pytanie "dlaczego jedzie" odpowiedziała "bo mam tam ważne spotkanie" - jeśli masz ważne spotkanie i umawiasz je nie wiedząc jeszcze jak i kiedy na nie dojedziesz, to znaczy że jesteś niepoważną osobą, a samo spotkanie może wcale nie jest takie ważne... W najlepszym przypadku po prostu kłamiesz, albo próbujesz wywrzeć na mnie presję, więc nie interesują mnie takie osoby. 
Nie zaakceptowałam też kiedyś osoby, która bez opinii pisała do mnie w stylu google translate, że ma do przewiezienia dwie dziewczyny. Co to, handel ludźmi? 
Przykładów, w których na szczęście kogoś nie zaakceptowałam mogę mnożyć i one też nauczyły mnie na co uważać. Na szczęście nie jest to reguła. 

Nieformalna etykieta korzystania z blablacar, od eksperta

/pexels
Wspólne przejazdy, covoiturage, carpooling - jakkolwiek tego nie nazwiesz i z jakiejkolwiek platformy korzystasz, polecam zastosowanie się do niżej przedstawionych zasad aby i kierowcom i sobie samemu ułatwić życie.

Mając status eksperta na blablacar i mając już dość rozległe doświadczenie jako kierowca poprzez tę platformę (perspektywy pasażera nie znam, ale mogę się co nieco domyślać) postanowiłam spisać mały FAQ dla zagubionych w czasoprzestrzeni. Póki da się dogadać, to jeszcze nie problem, ale niektóre sytuacje mogą być silnie konfliktogenne, a to nam najmniej potrzebne, szczególnie w długich trasach.

Najczęstsze zdziwka osób rezerwujących przejazdy:
Kobieta kierowcą? Taki mały samochód w międzynarodowej trasie? Mam za duży bagaż? Nie odbierzesz mnie spod domu w centrum miasta? To jest dłuższa trasa niż zarezerwowałem? Będziesz wcześniej/jedziesz szybciej niż podaje blabla? Nie mówisz po rosyjsku?

Skąd takie zdziwienie?
1. Człowiek z natury ma egocentryczne spojrzenie na świat.
2. Czytanie boli.
3. Niektórym brakuje wyobraźni bądź mają zbyt bujną ;)

Jeśli chcesz zaplanować swoją podróż poprzez blablacar:

1. Sprawdź w jakim języku mówi kierowca i jego responsywność, żeby swobodnie się z nim dogadać - nie licz na to, że kierowca jest zawsze online i że odpisze Ci w 5 sekund - numer telefonu wyświetli się po zarezerwowaniu przejazdu, więc jak Ci na danym przejeździe zależy - to może być najszybsza metoda kontaktu.

2. Sprawdź jaką trasą jedzie kierowca: często odcinek, który chcesz zarezerwować, to tylko odcinek, w związku z tym wszystko się może wydarzyć na trasie, co wpływa między innymi na czas.

Ponadto Blabla wg mnie podaje dość długi czas przejazdu, pewnie robiąc zapas na korki czy postoje czy odbiór pasażerów z ustalonych miejsc - ja w większości przypadków jadę szybciej, więc porównuję czas blabla z czasem podawanym przez google i na tej podstawie umawiam się z pasażerami w prywatnych wiadomościach

3. Sprawdź jakim samochodem jedzie kierowca

Pomoże Ci to go odnaleźć w umówionym punkcie.
Oszacujesz komfort przejazdu.

4. Sprawdź na jaki bagaż pozwala kierowca - już nie raz zdarzyło mi się, że pasażerowie rezerwowali przejazd, gdzie wołami w opisie było TYLKO mały lub średni bagaż, a liczyli że wepchną 2 walizki. Najgorszy przypadek miałam w Pradze, gdzie córka z mamą nie spojrzały ani na bagaż ani na model samochodu i w efekcie kilkaset kilometrów literalnie siedziały na własnych walizkach... - od tamtej pory zawsze pytam o bagaż. Klasyfikacja bagażu wg mnie, to:
mały - max plecak
średni - rozmiar bagażu pokładowego/podręcznego w samolocie
Bardzo często w długiej trasie sama mam zawalony bagażnik swoimi rzeczami, rzadko jeżdżę "na pusto", a już na pewno nie transitem :).

5. Sprawdź preferencje kierowcy i opis trasy bądź jego profilu. 


/

/ wybitnie ciekawy opis :) zakładam, że Pan ma poczucie humoru :)

/inny użytkownik
Jeśli nie lubisz gadać możesz czuć się niekomfortowo z kimś kto lubi, jw.
Ikonka palenia wg mnie dotyczy możliwości palenia w samochodzie - ja mam przekreślone papierosy, ale na przerwie, poza autem, można robić co się chce. Jeśli nie lubisz dymu tytoniowego, a kierowca pali w samochodzie - to także może być dyskomfort.
Zwierzęta i muzyka - dalej tłumaczyć nie muszę.

6. Dopytaj o postoje na trasie

Czego mi brakuje w ikonkach na blabla, to stosunek do jedzenia, picia i śmiecenia w samochodzie.
Nie mam nic przeciwko piciu z zamykanych pojemników; jedzeniu, które się nie kruszy, nie pachnie jakoś szczególnie i nie ma dziwnych sosów. Niestety raz zdarzyła mi się pasażerka, która bez pytania zjadła w trakcie podróży coś z ogromną ilością sosu, a nieszczelne pudełko po sosie włożyła za siedzenie... Efekt można sobie wyobrazić.

Robię postoje średnio co półtorej godziny, może dwie - niezdrowo jest korzystać z toalety rzadziej lub celowo się odwadniać żeby dłużej wytrzymać, a i palacze i głodomory mogą sobie na spokojnie zrealizować swoje potrzeby. Wg mnie win-win.

Jeśli wiesz ile i jakie postoje będą robione możesz też przewidzieć czy brać ze sobą prowiant czy jednak uda Ci się coś kupić po drodze np.

7. Nie licz, że zawsze będziesz odebrany i dowieziony spod drzwi pod drzwi.

Sprawdź jaki objazd kierowca wpisał w trasie, który dotyczy możliwości zjechania z planowanej trasy do umówionego punktu. Centrum miasta, jeśli nie jest to punkt startowy, to najczęściej najgorsza możliwa opcja spotkania. Dogadując punkt spotkania staraj się znaleźć coś po trasie. Dobrze sprawdzają się do tego parkingi hipermarketów lub dużych fast foodów na obrzeżach miast.

I tak dość często np. jak jedzie ze mną kobieta, albo jest beznadziejna pogoda, staram się iść pasażerowi na rękę, na miarę moich możliwości.

8. Nie blokuj miejsc

Zdarzyło mi się, że pasażer odwołał rezerwację na kilka godzin przed przejazdem - jeśli nie masz dobrego dostępu do internetu, ciężko jest wtedy znaleźć kolejną osobę i się z nią na czas dogadać. Według mnie blabla powinno wprowadzić opłatę rezygnacyjną jeśli rezygnujesz z przejazdu np. 12h przed przejazdem. Pasażerowie podchodziliby pewnie wtedy poważniej do sprawy, choć wiadomo, że czasem zdarzają się nieprzewidziane sytuacje.

9. Szybko się decyduj

Najwięcej rezerwacji i zapytań o przejazd otrzymuję 48-24h przed przejazdem - w takim momencie przejazd zniknie Ci sprzed nosa.

Miałam sytuację, w której użytkownik zamiast zarezerwować - pisał długo wiadomości doprecyzowujące przejazd (mimo że zawsze wszystko opisuję w ofercie), a potem jego potencjalne miejsce zostało już zarezerwowane; w efekcie zarezerwował miejsce na krótszym odcinku prosząc o przewiezienie na dalszym, co spowodowało ogromne zamieszanie, ponieważ obiecałam max dwóch pasażerów na tylnym siedzeniu, a miałam trzech i nie miałam już miejsca na bagaż... Nie róbcie tak.

10. Pamiętaj o dokumentach i przepisach celnych.

Jeśli ruszasz w trasę międzynarodową może się trafić kontrola graniczna lub policyjna. Miałam nieszczęście jechać z pasażerem, który miał przy sobie zioło (dowiadując się o tym po fakcie) i trafić na szczęśliwą kontrolę, na której sprawdzili tylko dokumenty. Jeśli przewozisz prezenty lub zapasy, sprawdź czy nie ma limitów celnych - kierowca nie może brać aż takiej odpowiedzialności za Ciebie.

____________________________________________________
Powyższy dekalog wydaje mi się dość wyczerpujący. Poza powyższymi kwiatkami idea wspólnych przejazdów jest bardzo sympatyczna, nie tylko finansowo, ale i towarzysko - zawsze poznaję bardzo ciekawych ludzi, takie mam szczęście.

Kierowca na wspólnych przejazdach nie zarabia (jeśli tacy są, to może jakieś wyjątki i to nie jest cel tego typu aktywności). Jak mam szczęście, to uda mi się pokryć 2/3, może 3/4 kosztów paliwa (ale szybciej na trasach zagranicznych niż polskich). Niemniej wiadomo, że w długich trasach trzeba też coś zjeść czy zarezerwować nocleg. Jest to raczej odciążenie kosztowe niż bycie na plusie w moim wypadku.

A jakie są Wasze doświadczenia z wspólnymi przejazdami?